Archiwa tagu: pieszczota

Urodziny…

loading...
Marzenie
Marzenie

Wróciłaś z pracy, otworzyłem ci drzwi, pomagam zdjąć kurtkę, uśmiechasz się. Stoję za tobą, obejmując cię ramionami, wkładam moje ciepłe dłonie pod bluzkę, masuję twój brzuch, napieram delikatnie, popychając cię w kierunku zamkniętych drzwi. Moje dłonie, uwolniły twoje piersi z więzów stanika. Masuję je, delikatnie, lecz zdecydowanie, podszczypuje twarde już sutki. Czujesz mój podniecony oddech na szyi. Odpinam guzik spodni, rozpinam zamek. Wkładam moją dłoń pod twoje majtki, twoje włoski cudownie pieszczą skórę. Palcami sprawdzam stopień twojego podniecenia. Jesteś wilgotna, ciepła, uginasz nogi, rozchylając delikatnie uda, wpuszczasz moje palce do swojej cipki. Cicho wzdychasz gdy wchodzą. Całuję cię w szyję. Odwracam cię plecami do drzwi, klękam.

Czuję zapach twojej kobiecości. Spuszczam twoje spodnie do kolan, ściągam majtki zębami. Moje dłonie masują twoje cudowne pośladki, zatapiam moje usta w twoim kroczu, czuję twoje dłonie ma mojej głowie, przyciskasz moją twarz do swojej cipki. Wpycham język, jak mogę głęboko, zmierzam wyżej, biorąc w usta twoją łechtaczkę. Język i trzy palce w twojej pochwie, synchronizuje pieszczotę. Jęczysz i coraz szybciej oddychasz, uwolniłem cię od spodni i majteczek, stoisz w delikatnym rozkroku, oparta o drzwi, poddajesz się moim pieszczotom. Opuszkami palców masuję twoje łono, by po chwili, zatopić w nim swoje usta. Uwielbiam jego smak, zanurzam język, głęboko, palce pomagają zwiększyć twoje doznania. Lubię muzykę twojej rozkoszy, jęki i przyspieszony oddech. Jestem podniecony, erekcja staje się bolesna. Wstaję z kolan, szeptem, z dłońmi na twoich piersiach, wprost do ucha mówię ci, że mam na ciebie straszną ochotę. Uśmiechasz się, rozpinasz zamek moich spodni, dotyk twojej dłoni wywołuje dreszcz. Odwracasz się do mnie plecami, stoisz oparta o drzwi. Dłonią pomagam penisowi znaleźć drogę do twojej cipki, wchodzę powoli, aż po nasadę, wycofuję i powtarzam. Trzymam mocno twoje biodra, powoli przyspieszając, szukam przyjemnego dla nas obojga rytmu, słuchając twojego oddechu. Pchnięcia stają się coraz mocniejsze i szybsze. Zwalniam na chwilę, lewa dłoń pieści twoją łęchtaczkę, prawa szypie i masuje sutki. Znów przyspieszam, jesteś już blisko, oddychasz coraz szybciej, spinasz się jak kotka. Głośniejszy jęk i dreszcz, chwilę później, zraszam deszczem spermy twoje pośladki… Teraz możemy iść pod prysznic…

Wśród instynktu gatunku, czułość kochanka…

 

Guido Cagnacci Nu feminino
Guido Cagnacci Nu feminino

Czuję cię blisko, tonę w tobie,
Dotykam, szorstkością drżących dłoni,
Wpijam usta w nabrzmiałe piersi,
Kreśląc językiem na twych sutkach,
runy pożądania.
Smakuje ciepło i wilgoć twojego łona.
Nabrzmiały od krwi, twardy, gotowy.

Pachniesz kobieto, sokami naszej miłości,
Chłoniemy, wymieniamy, mieszamy w jeden,
Spleceni w tańcu ciał, pieszczocie.
Wolno, szybciej. Dłonie, język, usta.
Przyspieszone oddechy, dreszcze, drżenie.
Wśród instynktu gatunku, czułość kochanka,

Pocałunek w usta, penis w pochwie,
Czuje twoją wilgoć, falujące piesi,
Rwany oddech, wbijasz paznokcie,
Oplatasz nogami, jeszcze, jeszcze…

Ona idzie brzegiem jeziora…

Marzenie
Marzenie

Leży, wśród piasku i traw.
Ukryty, dyskretny obserwator.
Złodziej widoku i chwili.
W zachodzie słońca, momencie niezwykłym.
Złocie i czerwieni. Szumie fal.
Nagle dostrzega. Kobietę.
Ukradkiem spogląda.
Ona idzie brzegiem jeziora,
tam gdzie przesmyk wąski,
tam do morza.
Pal drewniany, falochron,
co w wodę się wrzyna.
Ona staje, ręcznik rzuca.
Słońce oślepia,
on widzi kontur jej ciała.
Kolana, biodra, piersi i szyję,
Twarz w migotliwym blasku mu ginie,
pozostaje anonimowa.
W wodę się zanurza,
po kolana, po pas, po szyję.
Na brzeg wraca, woda
ujawnia kobiety sekrety,
ślady podniecenia,
miłości i pieszczoty,
uniesienia dowody skryte.
On patrzy,
ach gdybyś mogła być moją,
córko Posejdona!
Patrzy i umiera.
Kolejna ofiara niespełnienia.

Do szeptu…

Do szeptu
Do szeptu

Wskazówki zegara płyną wolno,
Jak przyspieszyć czasu bieg?
Do tej chwili naszej,
rozpalonej namiętności zorzą.
Do westchnień,
jęków i mruczeń,
co w pół mroku,
wydają się krzykiem.
Oddechu przyspieszonego,
w odpowiedzi na język
i palców opuszki,
niemą toczące rozmowę
z twoimi piersiami i łonem
Do szeptu,
drżenia tej chwili,
gdy paznokciami,
znaczysz moje plecy.
Dłoń twoja, usta moje,
Usta twoje, dłoń moja.
My zaplątani w siebie
i pieszczotę,
satynowej pościeli…