Złanocka…vol. 1

loading...

Witajcie w pierwszym odcinku Złejnocki, muzycznej opowieści zaczynającej się o zmierzchu, a kończącej się późną nocą, gdy budzą się demony…

W głuchą północ, w snów tumanie, gdy znużyło mnie dumanie
Nad księgami zapomnianej magii, znanej w dawnych dniach,
Chyląc głowę nad foliałem, niespodzianie usłyszałem
Chrobot, jakby ktoś nieśmiałym palcem skrobał znak na drzwiach.
„Gość”, mruknąłem, „tym sygnałem daje znać, że stanie w drzwiach:
Skąd ten zimny pot i strach?”…
Allan Edgar Poe „Kruk” w przekładzie Stanisława Barańczaka

Zaczniemy delikatnie muzyką z pogranicza metalu i rocka progresywnego, na początek dwa utwory brytyjskiej formacji Anathema: Pressure z płyty A Fine Day To Exit, oraz A Simple Mistake z albumu We’re Here Because We’re Here.
Kolejna propozycja to Novembers Doom, pochodzący ze Stanów Zjednoczonych zespół grający muzykę określaną jako skrzyżowanie death metalu i doomu w utworze Twilight Innocence z płyty The Novella Reservoir.
Teraz czas na metal symfoniczny i spotkanie z holenderską grupą Epica: Storm The Sorrow z albumu Requiem For The Indifferent, śpiewa rudowłosa Simone Simons…
Folkmetal rodem ze Szwajcarii w spotkaniu z zespołem ELUVEITIE – A Rose For Epona z płyty Helvetios
Przed finałem Opeth szwedzka grupa, grająca metal progresywny połączony z death metalem Weakness z albumu Damnation.
Uff finał premierowej Złejnocki do snu ukołysze nas polska formacja Vader w utworach Never Say My Name z albumu Necropolis oraz Freezing Moon z albumu Reign Forewer World.

Ogień wolno gasł, wiatr w kominie mielił dym.
Czarodziejski dom mówi do mnie…
– Za oknami chłód
– Zimny oddech duchów nocy.
– Nie otwieraj drzwi.
Nie otwieraj bramy mroku.
Lodowaty cień mojej dłoni zmieniał kształt.
Czasem owcą był, czasem wilkiem.
Odwróciłem twarz na srebrzysto biały księżyc….
Kat Legenda wyśniona

Dobrej nocy i słodkich snów życzy wasz DJ Szwajcar

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*