Tyle dźwigamy naszych ojczyzn, na jednym grzbiecie jednej ziemi…

loading...

​…

To będzie noc w głębokim śniegu

Który ma moc głuszenia kroków

W głębokim cieniu co przemienia

Ciało na dwie kałuże mroku

Leżymy powstrzymując oddech

I nawet szept najlżejszy myśl
Jeśli nas nie wyśledzą wilki

I człowiek w szubie co kołysze

Na piersi szybkostrzelną śmierć

Poderwać trzeba się i biec

W oklasku suchych krótkich salw

Na tamten upragniony brzeg
Wszędzie ta sama ziemia jest, naucza mądrość

Wszędzie człowiek białymi łzami płacze, Matki kołyszą dzieci

Księżyc wschodzi i biały dom buduje nam
To będzie noc po trudnej jawie

Ta konspiracja wyobraźni

Ma chleba smak i lekkość wódki

Lecz wybór by pozostać tu

Potwierdza każdy sen o palmach
Przerwie sen nagłe wejście trzech

Wysokich z gumy i żelaza

Sprawdzą nazwisko sprawdzą strach

I zejść rozkażą w dół po schodach

Nic z sobą zabrać nie pozwolą

Prócz współczującej twarzy stróża
Wszędzie ta sama ziemia jest, naucza mądrość

Wszędzie człowiek białymi łzami płacze, Matki kołyszą dzieci

Księżyc wschodzi i biały dom buduje nam
Helleńska, rzymska, średniowieczna

Indyjska, elżbietańska, włoska

Francuska nade wszystko chyba

Trochę weimarska i wersalska

Tyle dźwigamy naszych ojczyzn

Na jednym grzbiecie jednej ziemi
Lecz ta jedyna, której strzeże

Liczba najbardziej pojedyncza

Jest tutaj gdzie cię wdepczą w grunt

Lub szpadlem, który hardo dzwoni

W tęsknocie zrobią spory dół…
Zbigniew Herbert Odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*