Miłować…

loading...

 

 

Miłować znaczy wznosić się wciąż ku sekretnemu niebu,

zdzierać w każdym momencie życia setki iluzorycznych zasłon,

być gotowym w każdej chwili pozbyć się oddechu,

kroczyć naprzód, nie używając stóp,

postrzegać ten świat, jako zakryty

i widzieć poza tym, co widzi dwoje oczu.
Poprzez Miłość wszystko, co gorzkie, staje się słodkim.

Poprzez Miłość wszystko, co jest miedziane, staje się złotem.

Poprzez Miłość wszystkie używki stają się najczystszym winem.

Poprzez Miłość cały ból staje się lekarstwem.

Poprzez Miłość wszyscy martwi stają się żywi.

Poprzez Miłość król staje się niewolnikiem.

Jalal ad-Din Rumi ( Maulana ) Szepty Ukochanego
tłum. Sylwia Kuran

 

Zobacz też:

Wiara oznacza jasność i czystość…

A biały łabędź mieszka tam…

Z tej chwili gdy zamyślony…

Miłość jest lustrem…

Wszystkie ludzkie twarze w twej własnej…

Wiara oznacza jasność i czystość…

Wiara nie oznacza modlenia się o zdrowie, powodzenie w interesach, harmonię w rodzinie i szczęście naszych dzieci.

Wiara oznacza jasność i czystość. Przejrzystość, w której zmącona woda klaruje się a podekscytowanie uspokaja się. Nie jest to nic poza powrotem do swoich zmysłów.

Rōshi Kōdō Sawaki

Zobacz też:

A biały łabędź mieszka tam…

Z tej chwili gdy zamyślony…

Miłość jest lustrem…

Wszystkie ludzkie twarze w twej własnej…

Przeistoczenia

Stoisz przede mną naga…

image

Między wierszami

Spuszczam wzrok onieśmielony
stoisz przede mną naga
ufna szczera piękna
głos twój drży gdy mówisz
do mnie obejmij mnie mocno
trzymaj w ramionach całuj
ciało spragnione
niech skona powoli w spazmach
łez ze szczęścia zasuszonych
smutków i zbudzonych pragnień
przecież tego właśnie oczekujesz
przecież czekasz na mnie.
Stoję zawstydzony twą bliskością
oczekiwaniem na słowa które
parzą skórę na dotyk oddanie
pocałunek
na wspólny spacer długi
w zapomnienie.

Ryszard Mierzejewski

Uprawianie miłości…

Monolog w parze...
Monolog w parze…

Nie rżnięcie, nie pieprzenie, ale uprawianie
miłości. Dyscyplina dawna i szlachetna.
Jakbyśmy wykreślali szpalery, wznosili
trejlaże i pergole. Jakbyśmy orali
czule. Jakbyśmy stali na drewnianym ganku
w żółtym słońcu wieczoru, ukośnym, ciągliwym
i patrzyli na ogród: „Wszystko to urosło,
a już się wydawało, że nic z tego. Róże,
ostróżki i powoje. I te dziwne kwiaty,
których nazwy nie znamy, choć są takie piękne.

Jacek Dehnel
Warszawa, 7 X 2003

Idealna partnerka…

brita-seifert-kiedy-dziec584-spotyka-noc

Dawno, dawno temu do pewnego mistrza zen przyszedł człowiek i powiedział, że nie może znaleźć dla siebie partnerki, która by mu odpowiadała i którą kochałby do końca życia.

– A jaka miałaby być ta kobieta? – zapytał mędrzec.

Człowiek zastanowił się chwilę, a potem rzekł:

– Tęsknię do kobiety kochającej, mądrej, odpowiedzialnej, szlachetnej, radosnej, czułej, wrażliwej, delikatnej, pięknej, zmysłowej, zaradnej, silnej, samodzielnej… która kochałaby mnie do końca życia.

Dodał jeszcze kilka równie rzadkich cnót, po czym zapytał mnicha, co ma począć.

Mędrzec zajrzał mu głęboko w oczy i powiedział:

– Znam absolutnie pewny, lecz bardzo trudny sposób, dzięki któremu spotkasz właśnie taką kobietę.

– Jaki to sposób?! – zapytał ucieszony człowiek. – Jeśli mi go zdradzisz, oddam ci wszystko, co posiadam!

– Niczego od ciebie nie potrzebuję – odpowiedział mistrz. – Musisz mi tylko przysiąc, że z niego skorzystasz.

Człowiek przysiągł na wszystkie świętości, że zastosuje się do rady mędrca, a kiedy trochę się uspokoił, mistrz z naciskiem wyszeptał mu do ucha:

– Jeśli pragniesz spotkać kobietę kochającą, mądrą, odpowiedzialną, szlachetną, radosną, czułą, wrażliwą, delikatną, piękną, zaradną, silną i samodzielną – to najpierw sam musisz się takim stać. Tylko w ten sposób ją znajdziesz. A nawet jeśli jej nie spotkasz, nie będzie to już wtedy miało dla Ciebie większego znaczenia.

Autor nieznany

A biały łabędź mieszka tam…

 

Biały łabędź

 

Smutny jest mój los

Serce w żalu pogrążone

Od długiego czasu, kiedy opuściłem

Wysokie mgliste wzgórza

Małe wąwozy ukochane

Jeziora, zatoki i cyple

A biały łabędź mieszka tam

Którego codziennie ścigam

Maggie, nie smuć się

Kochana, jeśli umrę –

Kto wśród ludzi

Trwa wiecznie?

Wszyscy jesteśmy tylko w podróży

Jak kwiaty w opuszczonych przez bydło zagrodach

Które zniszczą lata wiatru i deszczu

A których słońce nie podniesie.

Cała ziemia wokół mnie

Jest jak grad w niebiosach;

Z eksplodujących pocisków –

Jestem oślepiony dymem:

Moje uszy są ogłuszone

Przez ryk armat;

Ale pomimo barbarzyństwa chwili

Moje myśli są z dziewczyną zwaną MacLeod

Skulony w okopach

Mój umysł skupiony na tobie, kochana;

W śnie o tobie śnię

Nie jestem skazany na przetrwanie;

Mój duch jest wypełniony

Z nadmiarem tęsknoty

I tak moje włosy kasztanowe kiedyś

Są już prawie białe

Ale jeśli zdarzy się,

to, że polegnę we Francji

I złożony będę w grobie

Gdzie tysiące są już,

Moje błogosławieństwa pójdą z panną,

Tak szlachetna i sprawiedliwą.

Niech jej każdy dzień będzie wolny od trosk,

A jej życie źródłem dumy.

Dobranoc tobie, kochana

W twoim ciepłym, pachnącym łóżku;

Możesz mieć spokojny sen, a potem

obudzisz się zdrowa i w dobrym nastroju.

Jestem tu, w zimnym rowie

Ze zgiełkiem śmierci w uszach

Bez nadziei na zwycięski powrót –

Ocean jest zbyt szeroki, aby pływać.

Dòmhnall Ruadh Chorùna (Donald MacDonald of Coruna)

 

Zobacz też:

Z tej chwili gdy zamyślony…

Miłość jest lustrem…

Wszystkie ludzkie twarze w twej własnej…

Przeistoczenia

Żywe kamienie

Dotykiem dłoni dajesz znak…

Alexandre Salles Kabuki Gejsza Miecz Katana
Alexandre Salles Kabuki Gejsza Miecz Katana

Dotykiem dłoni dajesz znak

Aksamitna pieszczota pościeli za oknem jeszcze ciemno, jeszcze trwa noc. Leży, obejmując cię ramionami, wtulony w twoje plecy. Słucha twojego spokojnego oddechu. Nie śpisz, korzystasz z ciepła i bliskości. Czujesz jego poranne podniecenie.

Dotykiem dłoni dajesz znak, jeśli chcesz… Oddechem pieści twój kark, drżący z podniecenia sprośny szept sprawia, że napierasz na niego plecami, sprawdzasz dłonią z dziwnym uśmiechem na ustach czy jest wystarczająco podniecony tam na dole. Dłoń ręki, na której leżysz zaczyna delikatnie pieścić i podszczypywać twoje piersi. Druga jest zajęta błądzeniem po twoim ciele, szuka drogi. Delikatnie pieści brzuch, chwilę później jest na pośladkach i wędruje do wewnętrznej strony ud. Mruczysz jak kotka, reagujesz na pieszczoty delikatnymi zachęcającymi ruchami, twoja dłoń sprawdza jeszcze raz jego podniecenie. Rozchylasz nieco uda, jego dłoń tylko na to czekała, ostrożnie, powoli zwiadowca sprawdza czy można, palce powoli linią skrywanych warg, szukają celu. Usta całują twoją szyję, składają hołd twoim. Szept wprost do twojego ucha – Meine Liebe.

Budzik, ten cholerny budzik. Może jeszcze chwilę, może wróci. Nie trzeba wstać, znów wyjazd. Długi dzień… Wróci nocą?

Fantazja…

Roberto Ferri – Pieśń dusz (Cantico delle anime)
Roberto Ferri – Pieśń dusz (Cantico delle anime)

Przyszłaś, ubrana tak jak prosiłem. Pocałunek na powitanie, dobrze kochanie dziś mnie słuchasz, pamiętaj jeśli przestanie ci się podobać mów skończymy.

Przewietrzyłem pokój jest ciepło, cicha nastrojowa, relaksująca muzyka, delikatny zapach jaśminu.

Czarna szeroka szafa zasłoni ci oczy, dziś rządzić będą inne zmysły. Prowadzę cię powoli w kierunku sofy, instrukcje płyną szeptem wprost do ucha.

Powoli zdejmuje z ciebie wszystkie ubrania. Bieliznę zostawiam na później. Pocieram dłonie jedną o drugą aż się dobrze rozgrzeją, żeby zaoszczędzić ci nieprzyjemnego szoku termicznego. Moje dłonie niespiesznie błądzą po różnych miejscach twego ciała, to co pod bielizną jest na razie bezpieczne. Pocałunki dbają o twoje milczenie. Kilka minut na oswojenie się z moim dotykiem, ściągam twoją bieliznę i kładę cię na brzuchu. Ręce dobrze natłuszczam olejkiem.

Siadam równolegle, kładę dłonie na łopatkach i najpierw delikatnie ześlizguje je w kierunku od kręgosłupa na boki, stopniowo zwiększając ucisk i schodzę coraz niżej aż do talii. Powtarzam trzykrotnie, a po zakończeniu strzepuje ręce jakbym chciał się pozbyć kropel wody.

Siadam z jednej strony prostopadle do ciebie, kładę obie ręce obok siebie na przeciwnym boku i przesuwam dłońmi w przeciwnych kierunkach nie dorywając ich od ciała. Zmieniam stronę i wykonuje ten sam zabieg twoim na drugim boku.

Następnie kładę dłonie równolegle do kręgosłupa, jedną palcami skierowaną w stronę głowy, drugą w stronę pośladków i przesuwam nimi tak żeby się mijały. Po chwili zmieniam stronę i powtarzam czynność na twoim drugim boku. Nie protestujesz, sądząc z reakcji podoba ci się to doznanie.

Teraz proszę byś położyła się na plecach. Kradnę dyskretny pocałunek i zabraniam aktywności, ja jestem dla ciebie, dziś szczególnie.

Powoli, zaczynając od palców stóp wcieram w ciebie oliwkę. Stopy, kostki, łydki, kolana. Uda do wewnątrz, krótka przerwa i brzuch. Dalej w kierunku piersi, delikatnie ledwo dotykając. Znów pocałunek i powtarzam tym razem szybciej i mocniej. Chyba już wiesz. tak przez następną chwilę, moim celem będą twoje piersi. Delikatnie oswajam cię, kolejne kilka kropel oliwki. Kciuki wędrują w kierunku brodawek, powoli delikatnie, dozuję siłę i szybkość obserwując twoją reakcję. Delikatne uszczypniecie wybija cię z rytmu, nie dam ci czasu na oddech, wiem czego chcę…

Teraz dłoniom pomagają usta i język, zmieniam rytm pieszczot. Delikatnie kąsam zębami twoje stwardniałe sutki, jednocześnie wzmagając doznanie kolistym ruchem języka. Poddajesz się doznaniu, mimowolne ruchy bioder i rozchylone uda. Moja dłoń powoli zsuwa się w dół, palce masują delikatnie brzuch, podbrzusze, wewnętrzną stronę ud. Rozchylasz mocniej uda, palce poruszają się ostrożnie linią warg, szukają. Delikatne dotknięcie. Zmieniam pozycję, jestem na dole między twoimi udami, szukasz mnie jeszcze przy osamotnionych piersiach, koisz ich stratę własnym dotykiem. Moje dłonie błądzą delikatnym lecz stanowczym dotykiem po udach, wracając do warg i łechtaczki. Oswajam cię, rozchylam palcami wargi, kradnę grzeszny pocałunek, twojej ukrytej kobiecości. Ostrożnie wsuwam palec jeden drugi do wilgotnego wnętrza. Powolne ruchy nabierają rytmu i tempa, reagujesz biodrami i naprężeniem ciała. Druga dłoń przez twoje piersi, idzie na pomoc, lekki nacisk na podbrzusze zsynchronizowany z ruchami palców w twoim wilgotnym wnętrzu. Jedna dłoń pieści od góry twoją kobiecość, a jej partnerka masuje wewnętrzne tajemnice. Odpowiadasz szybszymi ruchami bioder, przyspieszonym oddechem i cichym jękiem. Wijesz się, twoje dłonie hamują lub domagają się przyspieszenia pieszczot. Przerywam pieszczoty, chwila kontaktu rozpalonych ciał, muśnięcia dłoni, całuje twój kark, ucho, delikatne uszczypnięcie zębami i cichy szept, słowa pieprzne, wulgarne. Wpijam się chciwie, w twoje usta. Czuję ciepło twojego ciała, ty czujesz moje i… Tak jestem gotowy, te przeznaczone dla ciebie pieszczoty, widok, dotyk, smak i zapach twojego ciała wystarczają.

Twarde sutki, wokół nosa drobne kropelki potu, łono rozpalone i wilgotne. Dość pieszczot. Leżysz dalej na plecach, oczy dalej zasłania ci szarfa, wiem lubisz być aktywna i strasznie lubię gdy jesteś. Ale nie dziś. Dziś wziąłem cię w posiadanie i chcę byś była zniewolona. Siadam między twoimi rozchylonymi nogami, wchodzę w ciebie powoli, trzymam cię za ramiona, by móc regulować tempo. Nasze nogi są splecione w zmysłowy i przyjemny sposób. Mój penis zagłębia się w twojej pochwie i wycofuje się z niej, odchylając się nieco w dół. Pozycja sprawia, że twoje ciało jest nieco wyżej, mogę cię doświadczyć i ofiarować ci trochę fizycznej przyjemności. Dobieram rytm i tempo stosownie do reakcji, twoje ciało, piersi, przyspieszony oddech działają stymulująco. Dzisiaj moja królowo, znaczenie ma tylko twoja przyjemność, staram się dać ci jej tyle ile potrafię. Mam nadzieję, że to co będzie za chwilę ci się spodoba.

Uwalniam twoje oczy, przez chwilę podróży z ciemności do nikłego światła jesteś poddana mojemu dotykowi. Dłonie i usta błądzą nieco chaotycznie po twoim ciele. Zmieniamy pozycję. Teraz leżysz na brzegu łóżka, na boku , z ugiętymi nogami. Klęcząc delikatnie się w tobie poruszam, pieszczę twoje piersi, patrzę i słucham twoich cichych jęków wzmagających moje podniecenie. Zmienny rytm, twoje spojrzenie, ciche „mocniej”, „tak” i „jeszcze”. Nagle zupełnie nieoczekiwanie prostujesz biodra, rozchylasz nogi, teraz to ty bierzesz mnie, nie mam wyjścia. Dalej klęcząc przy krawędzi łóżka opadam, teraz nasze ciała dzielą wzajemnie ciepło. Czuje twoje piersi, przyspieszony oddech, całuje szyję, szepcę niezrozumiale słowa wprost do ucha i słucham „mocniej”. Twoje nogi oparte na moich biodrach regulują rytm. Po chwili oplatają mnie mocniej, kilka mocniejszych pchnięć następujące mimowolne skurcze, kolejno następujące po sobie. Głośny jęk i uśmiech. Dwa, trzy ostatnie ruchy w tobie, już nie wytrzymuję, koniec. Nie pytam, nic nie mówię. Nasze oddechy powoli się uspokajają. Rozluźnione ciała, następuje uspokojenie, uczucie zadowolenia i radości. Pocałunek, bliskość, ty w moich ramionach niczego więcej w tej chwili nie potrzebuję tylko twojego ciepła…

Szarlej

Z tej chwili gdy zamyślony…

Z tej chwili gdy zamyślony,
Pomiędzy cichym dobranoc
i głośniejszym dzień dobry,
brzmi jeszcze szept słodkich słów,
Z tej chwili mój sen.
Intymna obecność twoja we mnie,
moja w tobie.
Pytania i odpowiedzi naszych serc,
dotyk tej ciepłej dłoni,
na moim policzku,
marzenia i obrazy,
którymi dzielę się z tobą.
Cóż więcej mógłbym chcieć?

Zobacz też:

Miłość jest lustrem…

Wszystkie ludzkie twarze w twej własnej…

Przeistoczenia

Żywe kamienie

Polityka dla mnie to w krysztale pomyje…