Archiwum kategorii: Uncategorized

Złota siódemka czeskiej literatury wychodkowej…

loading...

​Moja złota siódemka czeskiej literatury wychodkowej wygląda tak:

1. „Alkohol nie da wam odpowiedzi, ale pozwoli zapomnieć pytanie” (toaleta męska w barze praskim).

2. „Największą życiową mądrością jest zawczasu się rozeznać: na kogo się wys…, a przed kim się pos…!” (na ścianie klozetu te słowa też były wykropkowane).

3. „Nie wrzucajcie petów do pisuaru. Tą ręką, którą je wyciągam, nakładam wam także jedzenie” (toaleta męska w knajpie U Vystřeleného Oka na Žižkovie, ale także w innych knajpach Republiki Czeskiej).

4. „Nie wierz we wszystko, co myślisz” (dworzec w Brnie).

5. „Nie wrzucajcie do pisuarów gum do żucia!”, dopisek: „W ten sposób tracą na smaku”.

6. „Wiecie, dlaczego Bóg stworzył jako pierwszego mężczyznę? Bo wszystko zaczyna się od zera” (toaleta w gimnazjum w Czeskiej Lipie).

I napis nr 7. Przypominam go sobie zawsze, kiedy trzeba mi szybkiej dawki śmiechu – z toalety w restauracji nad stawem rybnym w Czeskich Budziejowicach-Borszowie: „Szanowne panie, nie wyrzucajcie tamponów przez okna, nasze kaczki się nimi dławią”.

Mariusz Szczygieł Láska nebeská

Pozostać…

Carlos Barahona Possolo Venus i Vulcan
Carlos Barahona Possolo Venus i Vulcan

Pozostać

I

Jesteśmy w starym domu
pełnym książek
obrazów i nut i słów
drzemiących w wierszach i
światłocieni zerkających nieśmiało
i muzyki spływającej powoli
kropelkami potu
po naszych nagich ciałach

Leżymy w przejmującej ciszy
szczęśliwi ufni w swej nagości
wpatrzeni w siebie
wsłuchani
zmęczeni fizyczną miłością
bez reszty oddani sobie
myślimy oboje o tym samym
by pozostać na zawsze
w tym starym domu pełnym
książek obrazów i nut

II

W tym starym domu pełnym
książek i snów z przeszłości
usiądziemy obok siebie
bardzo blisko położę dłoń
na twojej i
zaczniemy rozmowę długą długą
nie kończącą się o miłości
i życiu
samotności łzach wylanych przez lata
i promykach nadziei i jeszcze
o wielu wielu innych rzeczach
pocałuj mnie mówisz pocałuj mnie
otul ramieniem zasłoń niebo
ciemne pozwól mi zasnąć
w twych ramionach
i obudzić się wraz z pierwszym
spojrzeniem słońca na ziemię
dzisiaj jutro chcę być twoim deszczem
obmyć cię całego łzami
ze szczęścia pragnę cię pieścić do
bólu do szaleństwa
a ja najdroższa chyba cię dzisiaj
na śmierć zapieszczę

III

Już późno kochana pora spać
a nam się usta nie zamykają
tak chce się gadać i gadać bez końca
pieścić całować słowami
a one – patrz – wcale jeszcze
nie są wyświechtane
– kocham cię – jak świeżo i oryginalnie
to brzmi
– pragnę cię – o jakie piękne słowa
nigdy wcześniej takich nie słyszałam
i ja też nie słyszałem i nie wiem
skąd nagle
urodziły się w mojej głowie
kochaj mnie pieść całuj nimi
tak mi dobrze miło i bezpiecznie
pieść mnie nimi nie przerywaj
pieść mnie pieść
jeszcze

IV

Tak pędzisz na tym swoim rowerze
rowerze pożądania i spragnionej miłości
a ja siedzę i czekam pazury obgryzam
w samotności

Pospiesz się nie chcę już wokół siebie
pustki nie chcę słuchać przejmującej ciszy
łez ukradkiem dusić

Chcę ciebie blisko z rozwianymi na wietrze włosami
z ramionami wiszącymi na mojej szyi
chcę widzieć twoją twarz roześmianą
odbitą w filiżance porannej herbaty
chcę twoje piersi tulić i całować łono
nie mów że to niemoralne i że za wcześnie
chcę cię całą nagą i ubraną
w jesienne liście i owoce

Tak pozostać do rana i dalej jeszcze
jak najdalej od realnego świtu i
zasmarkanego świata

Ryszard Mierzejewski